Symbolika osła w kulturze i religii

Symbolika osła w kulturze i religii

Symbolika osła w kulturze i religii

Arty­kuł dla mię­dzy­na­ro­do­wego cza­so­pi­sma „Communio”.

Wład­czy jak lew! Można być wier­nym jak pies, dum­nym jak paw, a na roz­mo­wie kwa­li­fi­ka­cyj­nej prze­ko­ny­wać, że jest się pra­co­wi­tym jak psz­czoła. Jakże ina­czej brzmi bycie upar­tym, głu­pim, leni­wym jak osioł? Te powie­dze­nia bar­dzo głę­boko weszły do codzien­nego słow­nika, oczy­wi­ście upla­so­wały się na samym końcu zwie­rzę­cych porównań.

„Twoim jucz­nym osłem się sta­łem i wła­śnie w ten spo­sób jestem bli­sko Cie­bie”[1]. Tymi sło­wami św. Augu­styna, będąc jesz­cze arcy­bi­sku­pem, zakoń­czył swoją bio­gra­fię Josef Rat­zin­ger. Jak to? Wybitny nauko­wiec, przy­szły papież, przy­rów­nuje się do osła uwa­ża­nego za sym­bol głu­poty, uporu, zwy­czaj­nej zwy­czaj­no­ści? Czy to się godzi?

Osioł jest sil­nie wpi­sany w Tra­dy­cję Kościoła. Obcho­dząc dwa naj­waż­niej­sze chrze­ści­jań­skie święta, Boże Naro­dze­nie i Wiel­ka­noc, nie zwraca się uwagi na fakt, że oprócz świę­tych z aure­olami i innych osób czy sta­ty­stów Boskiemu Synowi towa­rzy­szył osiołek.

Świat sacrum

  1. Stary Testa­ment

Osioł — samo­chód świata starożytności

W Sta­rym Testa­men­cie osioł po pro­stu „jest”. Autor natchniony wspo­mina o nim przy­pad­kowo, jako o uczest­niku wielu wyda­rzeń; trwa u boku czło­wieka, taki nie­ważny, stan­dar­dowy, ot, towa­rzysz licz­nych wędró­wek. Pełni rolę „samo­chodu sta­ro­żyt­no­ści”. Biblia okre­śla go ter­mi­nem iumen­tum, co ozna­cza zwie­rzę pocią­gowe, słu­żące do pracy[2].

Jako naj­po­pu­lar­niej­szy śro­dek trans­portu miał zaszczyt nosze­nia na swoim grzbie­cie takich oso­bo­wo­ści, jak pro­to­pla­stów dwu­na­stu poko­leń Izra­ela, czyli braci Józefa Egip­skiego (Rdz 42,26), był rów­nież wierz­chow­cem Moj­że­sza (Wj 4,20) czy Jozu­ego (Joz 7,24). Także Abra­ham uda­jąc się na wzgó­rze Moria, aby zło­żyć Bogu swego syna w ofie­rze, bie­rze go ze sobą. „Idąc na miej­sce kaźni, (być może w oryginale cytowanej księgi nie ma tu przecinka, ale współczesne zasady pisowni nakazują rozdzielać przecinkami imiesłowy przysłówkowe, więc pozostawiam to do Twojej decyzji – Kamil) prosi swe sługi: Zostań­cie tu z osłem (…) Potem wró­cimy do was” (Rdz 22,5). W tym frag­men­cie osio­łek towa­rzy­szy Abra­ha­mowi w naj­cięż­szym egza­mi­nie, jaki ma do zda­nia przed Bogiem – pró­bie posłuszeństwa.

Księga Sędziów mówi o tym, że osły dosia­dali peł­niący ważną rolę w pań­stwie (Sdz 5,10). Z poja­wie­niem się koni i wiel­błą­dów stały się wierz­chow­cami ludzi bied­nych (por. 2Krl 4,26). Nawet czło­wiek nie­ma­jętny mógł sobie na osła pozwo­lić, ponie­waż wykar­mie­nie go nie było tak kosz­towne jak utrzy­ma­nie konia, który ponadto mógł znacz­nie mniej prze­wieźć. Był nie­za­stą­piony w pra­cach rol­nych (Iz 30,24). O jego powszech­no­ści świad­czy cho­ciażby wspo­mnie­nie w Deka­logu: „Nie będziesz pożą­dał żony bliź­niego twego, ani jego nie­wol­nika, ani jego nie­wol­nicy, ani wołu ani jego osła (…)” (Wj 20,17). (w tym cytacie również kuleje interpunkcja, ale nie zmieniam – Kamil)

Biblia „porząd­kuje” także zasady postę­po­wa­nia z kła­po­uchem. Jako zwie­rzę nie­pa­rzy­sto­ko­pytne nie mogło być spo­ży­wane. Zagu­bione nale­żało oto­czyć opieką do czasu odna­le­zie­nia wła­ści­ciela, nie wolno było go zaprzę­gać z sil­niej­szym zwie­rzę­ciem. W przy­padku kra­dzieży osła zło­dziej był zobo­wią­zany oddać podwójną ilość skra­dzio­nych sztuk (Wj 23). Taki był cenny!

Znane są tek­sty świad­czące o tym, że był waż­nym, choć pra­wie nie­zau­wa­żal­nym narzę­dziem w ręku Boga. W histo­rii zba­wie­nia nie ma zda­rzeń przy­pad­ko­wych. I tak Saul szu­ka­jąc zagu­bio­nych oślic, spo­tyka Samu­ela i zostaje namasz­czony na króla. Pan Bóg nie­wąt­pli­wie w swo­jej mądro­ści posłu­żył się zwie­rzę­tami, aby posta­wić Saula na dro­dze Samu­ela i tym samym zapew­nić swo­jemu naro­dowi wybra­nemu króla (1Sm 19). Nawet ośla kość przy­czy­niła się do zwy­cię­stwa, choć samo zwie­rzę nie ma w natu­rze agre­sji. Para­dok­sal­nie Sam­son posłu­żył się oślą szczęką, by zgła­dzić tysiąc Fili­sty­nów. Miej­sce tej spe­cy­ficz­nej rzezi nazwano Ramal-Leki, tj. Wzgó­rzem szczęki (Sdz 15, 12–16).

Osły przed­sta­wione na kar­tach Sta­rego Testa­mentu z pokorą pod­da­wały swój grzbiet wła­ści­cie­lom. Oślica Bala­ama z Księgi Liczb zła­mała tę regułę, trzy­krot­nie wyma­wia­jąc posłu­szeń­stwo pro­ro­kowi, za co została uka­rana. Wtedy Anioł dał się widzieć Baala­mowi (a nie Balaamowi? – Kamil) i prze­mó­wił: „Oślica ujrzała mnie trzy razy i usu­nęła się z drogi. Gdyby się nie usu­nęła, był­bym cię dawno zabił, a ją przy życiu zosta­wił” (Lb 22,33). Jej zacho­wa­nie jest przy­kła­dem mądrego uporu osła, który wypo­wiada posłu­szeń­stwo w słusz­nej spra­wie… Willi Hof­fsum­mer mówi, że dłu­gie uszy osła sły­szą Naj­wyż­szego lepiej, niż sam pro­rok Balaam[3].

Poniżej Gustav Jaeger – „Oślica Balaama”.

Gustav_Jaeger_Bileam_Engel

 

 

 

 

 

 

Nim przej­dziemy na karty Nowego Testa­mentu, zatrzy­majmy się na chwilę przy Fizjo­logu, wcze­sno­chrze­ści­jań­skim ano­ni­mo­wym tek­ście grec­kim: „Dwu­dzie­stego pią­tego dnia mie­siąca Pha­me­noth po zacho­wa­niu dzi­kiego osła można poznać, że oto nastę­puje zrów­na­nie dnia z nocą”[4]. Ryk dzi­kiego osła uzna­wano za krzyk dia­bła, krzyk roz­pa­czy, ponie­waż utra­cił wła­dzę nad czło­wie­kiem. Według S. Kobie­lusa to zja­wi­sko ma miej­sce dwu­dzie­stego pią­tego marca[5]. Ta data w tra­dy­cji Kościoła jest pamiątką Zwia­sto­wa­nia Pań­skiego. Może sza­tan roz­pa­cza dla­tego, że Maryja powie­działa „tak” i doko­nało się wcie­le­nie, co tym samym ozna­cza koniec pano­wa­nia grze­chu na ziemi?

  1. Nowy Testa­ment
  1. Osioł — towa­rzysz Świę­tej Rodziny

Na początku naszej ery osioł wciąż trwał przy czło­wieku bied­nym jako pomoc­nik w pracy oraz śro­dek trans­portu. Nowy Testa­ment w tym duchu akcen­tuje dwa bar­dzo ważne wyda­rze­nia histo­rii zba­wie­nia z osłem w tle: naro­dziny Jezusa wraz z ucieczką do Egiptu oraz uro­czy­sty wjazd do Jerozolimy.

Kla­syczna szopka bożo­na­ro­dze­niowa to Święta Maryja z Józe­fem pochy­leni nad żłób­kiem, a z tyłu, niby przy­pad­kiem, wyła­nia się osioł. Ewan­ge­lie nie wspo­mi­nają wprost, że to zwie­rzę podró­żo­wało do Betle­jem oraz było w sta­jence, przy naro­dzi­nach Zba­wi­ciela. Skąd zatem to prze­ko­na­nie, że osioł towa­rzy­szył boha­te­rom owej nocy? Za źró­dło upa­truje się Iza­ja­sza, który w swoim pro­roc­twie zazna­czył: „Wół roz­po­zna swego pana i osioł żłób swego wła­ści­ciela. Izrael na niczym się nie zna, lud mój niczego nie rozu­mie” (Iz 1,3).
Poniżej ołtarz autorstwa Lorenza Monaco, składał się m.in. z przedstawionej sceny „Narodzin Dzieciątka” z ok. 1409 r.

Lorenzo Monaco_oltarz

 

 

 

 

 

Ewan­ge­li­ści nie użyli wprost słowa „osioł”, opi­su­jąc Naro­dziny Pań­skie, apo­kryfy nato­miast uzu­peł­niają to domnie­ma­nie. Pierw­sza Ewan­ge­lia Gru­ziń­ska podaje szcze­góły wyprawy Świę­tej Rodziny do Betle­jem: „Gdy Józef się obu­dził, powie­dział Maryi słowa anioła, potem wsa­dził ją na oślicę, sam zaś wska­zy­wał drogę i wyru­szyli”[6]. Inne tre­ści potwier­dza­jące obec­ność osiołka to cho­ciażby Pro­to­ewan­ge­lia Jakuba: „I osio­dłał osła i posa­dził ją”[7]. Ten sam apo­kryf rela­cjo­nuje: „Trze­ciego dnia zaś po naro­dze­niu Pana, Maryja wyszła z jaskini i udała się do stajni. Tam zło­żyła Dzie­ciątko w żło­bie, a wół i osioł przy­klę­ka­jąc oddali mu pokłon. I wypeł­niło się to, co zostało powie­dziane przez pro­roka Iza­ja­sza Poznał wół Pana swego i osioł żłób Pana swego, zwie­rzęta oto­czyły Dzie­ciątko i wiel­biły Je nie­ustan­nie”[8].

Poniżej Bartolomé Esteban Murillo – Ucieczka do Egiptu

ucieczka

 

 

 

 

 

 

 

 

Święta Rodzina musiała ucie­kać przed krwawą zemstą króla Heroda. Pomógł im w tym oczy­wi­ście ich osioł. To wyda­rze­nie inspi­ro­wało wielu baj­ko­pi­sa­rzy, poja­wiły się liczne legendy. Jedna z nich mówi, że pomocy odmó­wił koń, ponie­waż był zbyt zajęty, za co został uka­rany ciężką pracą. Osio­łek nato­miast z wielką rado­ścią pomógł Świę­tej Rodzi­nie. Podobno zarżał rado­śnie i posłusz­nie pod­dał im swój grzbiet. Pod­czas wędrówki jego wierzch pokrył się ranami, jed­nak nie dał tego po sobie poznać, nie skar­żył się na brak jedze­nia, był cho­dzącą pokorą. Robił wszystko, co w jego mocy, aby pomóc ura­to­wać Dzie­ciątko. Legenda waloń­ska mówi, że pod­czas kar­mie­nia Jezusa mleko Maryi skap­nęło na pora­niony grzbiet zwie­rzę­cia, co spo­wo­do­wało natych­mia­stowe wyle­cze­nie ran. Józef z rado­ści nakre­ślił znak krzyża: „Znak krzyża spadł na grzbiet osła i pozo­stał na jego skó­rze. Co wię­cej, ten ciemny znak na grzbie­cie, chro­niący od wszel­kich nie­bez­pie­czeństw, odzie­dzi­czyły osły we wszyst­kich kolej­nych poko­le­niach. Po wszyst­kie czasy osioł pozo­stał cier­pliwy i skromny. Nato­miast pod­czas wędrówki przez pusty­nię nauczył się żywić ostami i suchą karmą”[9]

Poniżej zdjęcie oślego grzbietu, hodowla Jarka Sekuły.

WP_000863 WP_000868 WP_000864

 

 

 

 

 

 

Uro­czy­sty wjazd do Jerozolimy

„Raduj się wielce, córo Syjonu, wołaj rado­śnie, córo Jeru­za­lem! Oto Król twój idzie do cie­bie, spra­wie­dliwy i zwy­cię­ski. Pokorny – jedzie na osiołku, na oślątku, źre­bię­ciu oślicy” — zapo­wie­dział Zacha­riasz (Za 9,9). Uro­czy­sty wjazd Jezusa do Jero­zo­limy na oślim grzbie­cie nie paso­wał do sce­na­riu­sza zba­wie­nia ówcze­snego świata. Mesjasz miał przy­być z mie­czem i w zbroi, na rumaku, a tym­cza­sem Jezus swoją pokorą zasko­czył wszyst­kich. Nie było dźwię­ków fan­far i prze­py­chu, ale deli­katny stu­kot oślich kopyt. Słow­nik sym­bo­liki biblij­nej prze­ko­nuje, że wybór takiego wierz­chowca nie był przy­pad­kowy; czło­wiek na ośle miał poko­jowe zamiary, nie wojenne[10]. Ewan­ge­lie są w opi­sie wjazdu Jezusa zgodne, róż­nią się jedy­nie przy­to­czone oko­licz­no­ści. Święci Łukasz i Marek rela­cjo­nują, jak Jezus wysyła uczniów po oślę ze sło­wami, że Pan go potrze­buje i nie­ba­wem go zwróci (por. Mk 11,1 i Łk 19,29). Mate­usz mówi o oślicy i oślę­ciu, a Jan pomija szcze­góły zdo­by­cia wierzchowca.

Ten wybór, jak i te roz­bież­no­ści nie są bez zna­cze­nia. Obec­ność osła ma swoją sym­bo­likę. Pro­wa­dzono na ten temat roz­wa­ża­nia. Więk­szość bada­czy, rów­nież święci Augu­styn i Ambroży, widzieli w oślę­ciu sym­bo­likę ludu pogań­skiego, który jesz­cze nie poznał Prawa. Ory­ge­nes nato­miast uwa­żał oślątko za sym­bol czło­wieka wie­rzą­cego, któ­rego Jezus chce zba­wić[11]. Dla­czego św. Jan mówi tylko o oślątku, a św. Mate­usz zaś mówi o oślicy? W opi­nii spe­cja­li­stów oślica jest ikoną Syna­gogi, a osio­łek, na któ­rym nikt jesz­cze nie sia­dał, to niezna­jący Prawa świat pogań­ski. Nie­któ­rzy inter­pre­tują ten fakt, że Jezus chciał zarówno pogan, jak i Żydów wpro­wa­dzić do Jeru­za­lem – Kościoła[12].

Dla Ory­ge­nesa sam fakt odwią­za­nia wierz­chow­ców miał podwójne zna­cze­nie. Odczy­tuje to jako sym­bol odpusz­cze­nia grze­chów przez Jezusa za pośred­nic­twem uczniów: „Do grze­chów była przy­wią­zana ówcze­sna syna­goga, a z nią przy­wią­zane było też oślę, które następ­nie stało się nowym, wywo­dzą­cym się z pogan ludem wie­rzą­cym[13]. Poza tym ten Ojciec Kościoła zwraca uwagę, że Ewan­ge­lia akcen­tuje słowa Jezusa, że potrze­buje On tych wierz­chow­ców. „Potrze­buje ich, aby sie­dząc na nich raczej dodać sił tym, na któ­rych sie­dzi, niż aby samemu doznać wytchnie­nia”[14]. Ory­ge­nes zwraca także uwagę na słowa Pana Jezusa potwier­dza­jące, że po uro­czy­stym wjeź­dzie ode­śle zwie­rzęta: „póź­niej ode­słani przez Chry­stusa powró­cili do ludu żydow­skiego, bądź pozo­sta­łych nie­wie­rzą­cych, jesz­cze pogan, aby im gło­sić Jezusa, Syna Bożego”[15]. Ory­ge­nes pod­kre­śla fakt, że to dwaj ucznio­wie poszli po wierz­chowce. Być może jest to zapo­wiedź dzia­łal­no­ści misyj­nej Pio­tra i Pawła. Jak wia­domo Piotr nawra­cał Żydów, Paweł zaś pogan[16].

Inna per­spek­tywa inter­pre­ta­cji wer­sji św. Mate­usza odnosi się do czło­wieka. Cysters Ade­lard z Rie­val prze­ko­ny­wał, że: „oślica i oślątko sym­bo­li­zują w sen­sie ogól­nym ludzką naturę, czyli ciało i duszę. Oślica, ze względu na swój upór i ocię­ża­łość, wska­zuje na ciało, oślę zaś z powodu lek­ko­ści i ruchli­wo­ści na duszę”[17].

Wielu arty­stów uwiecz­niło moment wjazdu Jezusa do Jero­zo­limy, powstały dzieła malar­skie, roz­prawy filo­zo­ficz­ne, wier­sze… Poeta Ksiądz Twar­dow­ski wie­lo­krot­nie pod­kre­ślał rolę sza­rego osła w tym wyda­rze­niu: „On pierw­szy w tłu­mie słu­żył (…). Mówili, że Jezus zdą­żał w kie­runku mia­sta swo­jej śmierci. Osio­łek też nara­żony był na nie­bez­pie­czeń­stwo. Żeby cho­ciaż sta­wiał opór, bun­to­wał się, ale nie, zacho­wy­wał się cier­pli­wie, tak jak Pan Jezus sobie życzył (…). Pamię­tajmy, by nie wsty­dzić się być takim osioł­kiem, który słu­żył Panu i szedł tak, jak Jezus chciał iść (…)[18]. Tylko on nio­sąc Jezusa, nie widział Go i tylko on czuł Jego cię­żar[19].” Ksiądz Twar­dow­ski przed­sta­wia ory­gi­nalne sko­ja­rze­nie, jakie mu się nasu­nęło w kon­tek­ście osiołka nio­są­cego Jezusa do Jero­zo­limy: „W ogrom­nym, wschod­nim tłu­mie ludzi i zwie­rząt – on jeden nie widział Pana Jezusa, choć czuł Jego cię­żar. Gdyby jed­nak nie on (…), cała pro­ce­sja nie posu­nę­łaby się ani o krok. Zakony kon­tem­pla­cyjne przy­po­mi­nają takiego osiołka – tak jak on nie widzą Jezusa, cho­ciaż dźwi­gają Jego cię­żar. (…) bez nich wszystko by sta­nęło w miej­scu i ani rusz”[20].

Do Jero­zo­limy powiódł Jezusa osioł nubij­ski, ma on cha­rak­te­ry­styczne umasz­cze­nie: ciemny krzyż po stro­nie grzbie­to­wej, jakby zna­mię — pamiątkę po trium­fal­nym wjeź­dzie Mesja­sza, które zakoń­czyło się śmier­cią krzy­żową[21].

W tym miej­scu nie spo­sób nie wspo­mnieć o zna­le­zi­sku na Wzgó­rzu Pala­tyń­skim w Rzy­mie. Jest to wydra­pana gwoź­dziem postać na krzyżu z oślą głową, a pod krzy­żem postać i pod­pis „Alek­sa­me­nos czci swo­jego boga”. „Po stro­nie chrze­ści­jań­skiej — jak prze­ko­nuje H. Sewe­ry­niak — długo nie powsta­wało żadne dzieło malar­skie, które przed­sta­wia­łoby śmierć Chry­stusa na krzyżu. Eks­perci usta­lili, że wydra­pane zna­le­zi­sko powstało ok. III w. Jest wielce praw­do­po­dobne, że jest dzie­łem pogań­skim mają­cym na celu ośmie­sze­nie chrze­ści­jań­stwa”[22].

III. Święci od osiołka

Osioł w potocz­nym rozu­mie­niu jest uparty i nie­po­korny. Nato­miast ten poznany na kar­tach Biblii jest potulny, posłuszny, oddany. Co wię­cej, na postać osła utrwa­lo­nego w Piśmie Świę­tym, zwró­cili uwagę święci. Wyak­cen­to­wali wiele jego cech. Tych cech nie ujaw­nił jed­nak pod­czas służby u Świę­tej Rodziny. Mógł się nie posłu­chać, zaprzeć się, sta­nąć pośrodku drogi i nie dać się ruszyć z miej­sca. A jed­nak był pokorny. Bez­wa­run­kowe odda­nie Bogu oraz inne atuty tego zwie­rzę­cia inter­pre­to­wali święci w ciągu histo­rii chrześcijaństwa.

I tak patron zwie­rząt, św. Fran­ci­szek z Asyżu, miał w zwy­czaju nazy­wać osiołka swoim bra­tem[23]. Co wię­cej, nawet przy­rów­nał swoje ciało do tego zwie­rzę­cia: „Nigdy nie fol­go­wał ciału, dla­tego nazy­wał je bra­tem osłem, jako że powinno ono być pod­dane pra­co­wi­tym tru­dom, bite ostrymi biczami i marną strawą pod­trzy­my­wane przy życiu (…). Taka była w nim zgod­ność ducha z cia­łem”[24]. Ksiądz Twar­dow­ski tak rozu­miał słowa św. Fran­ciszka: „mówił, że mamy się modlić nie tylko o zba­wie­nie duszy, ale i o zba­wie­nie naszego ciała. Trzeba je uświę­cać przez szla­chetne myśli, czy­ste uczu­cia, żeby było naprawdę mądrym osłem, który pro­wa­dzi nas do Pana Boga. Bo do Boga nie niosą nas skrzy­dła anio­łów, ale osioł naszego ciała”[25]. Wedle zacho­wa­nych źró­deł to św. Fran­ci­szek utrwa­lił obraz szopki bożo­na­ro­dze­nio­wej z udzia­łem osła[26].

W życiu św. Anto­niego z Padwy naj­bar­dziej zna­nym wyda­rze­niem jest cud eucha­ry­styczny, w któ­rym dużą rolę ode­grał osioł. Święty toczył spór z here­ty­kiem odno­śnie do obec­no­ści Jezusa w Naj­święt­szym Sakra­men­cie. Here­tyk, wska­zu­jąc na swo­jego osła, zapro­po­no­wał nastę­pu­jący eks­pe­ry­ment: „Ja na trzy dni zamknę moje zwie­rzę i zamę­czę je gło­dem. Zaś po trzech dniach wypro­wa­dzę je na oczach ludu i pokażę mu przy­go­to­wany obrok, a ty sta­niesz naprze­ciwko z twoim, jak twier­dzisz Cia­łem Chry­stusa. Jeśli wygłod­niałe zwie­rzę pomi­nie obrok, a pośpie­szy oddać hołd swemu Bogu, to praw­dzi­wie uwie­rzę w wiarę kato­licką”[27]. Gdy nastał czas, zwie­rzę minęło poży­wie­nie i uklęk­nęło przed Naj­święt­szym Sakramentem…

cud euch

 

 

 

 

 

 

 

 

Józef Mayer, Cud świętego Antoniego

W XX wieku kła­po­uch zna­lazł swo­jego orę­dow­nika w oso­bie św. Jose Marii Escrivy de Bala­gu­era, który sam nazy­wał sie­bie osioł­kiem, w jak naj­bar­dziej opry­skli­wej for­mie „par­szywe ośli­sko”[28]. „Jestem Twoim osioł­kiem, Jezu (…). Chcę być Twoim osłem cier­pli­wym, pra­co­wi­tym, wier­nym…”[29]. Escriva pisze też o posta­wie osła, o przy­ję­ciu jego kon­kret­nych cech, które są miłe Bogu w naszej dro­dze ku świę­to­ści: „Obyś nabył – chcesz je nabyć – cnót osiołka: jest pokorny, twardy i wytrwały w swo­jej pracy, uparty! Wierny, bar­dzo pewny swego kroku, silny i jeśli ma dobrego pana, wdzięczny i posłuszny”[30].

Głos Ales­san­dra Pron­zato niech będzie podsu­mo­wa­niem obec­no­ści osła w świe­cie sacrum: „Osio­łek przy­po­mina nam, że dla Pana nic to bar­dzo dużo. Wiara roz­wija się nie z dużo, ale z mało. Popi­sy­wa­nie się ludz­kimi moż­li­wo­ściami to prze­szkoda, a nie per­spek­tywa. Jezus podąża, zdo­bywa nowe obszary świata, w ciszy, powoli, dys­kret­nie. Chce zdo­by­wać, nie posłu­gu­jąc się prze­mocą, sen­sa­cją. (…) Odpo­wiada Mu powolny tryb osiołka. Osio­łek to także trud, cier­pli­wość, powta­rzal­ność, upar­tość, nie­wdzięczne zada­nia, nie­ustanne upo­ko­rze­nie. (…) Zwy­cię­stwo Chry­stusa wymaga wytrwa­ło­ści, codzien­nego poświę­ce­nia, nie­wi­docz­nej pracy. (…) Stuk kopyt osła po deli­kat­nej ziemi może być, w owej epoce grzmo­tów i pio­ru­nów, prze­piękną muzyką, być może zdolną otwo­rzyć jakieś serce”[31].

Świat sacrum ma dla osła wiele sza­cunku. Święci uczy­nili z niego sym­bol czło­wieka pokor­nego, odda­nego Bogu, ufnego. Świat pro­fa­num zdaje się być inną rze­czy­wi­sto­ścią, gdzie przy­pina się do sza­rej sier­ści wiele dziw­nych opi­nii. Jak się oka­zuje, potoczne prze­ko­na­nie i dzie­dzic­two kul­tu­rowe mijają się ze sobą w znaczeniach…

Świat profanum

  1. Kla­syczne bajanie

„Jest śmieszny przez swe dłu­gie uszy, chra­pliwy głos, powol­ność chodu, cier­pli­wość połą­czoną z naro­wi­sto­ścią i upo­rem. Trudno o stwo­rze­nie mniej szla­chetne”[32] – użala się nad oślą repu­ta­cją w swoim felie­to­nie Wła­dy­sław Kopa­liń­ski. Zwie­rzę stało się czę­stym gościem baj­ko­wych prze­strzeni. Obraz osiołka w sze­roko poję­tej kul­tu­rze został ugrun­to­wany przez bajki, wier­sze czy popu­larne powie­dze­nia. To ona, jak prze­ko­nuje Kopa­liń­ski, uczy­niła z osiołka kozła ofiar­nego, a na jego grzbie­cie posta­no­wiono umie­ścić wszystko to, co nie­wy­godne, banalne i obraź­liwe. W świe­cie antycz­nym osioł był powszech­nie spo­ty­kany. Nic więc dziw­nego, że tak czę­sto wystę­puje w sta­ro­żyt­nych dzie­łach. Oto mito­lo­giczny król Midas został uka­rany oślimi uszami za sprzy­ja­nie wro­gowi boga Apol­lina[33].

Naj­słyn­niej­szy baj­ko­pi­sarz sta­ro­żyt­no­ści, Ezop[34], uznany za twórcę kla­sycz­nej bajki zwie­rzę­cej[35], o samym osiołku napi­sał bli­sko trzy­dzie­ści tek­stów. Tylko jedna z bajek poka­zuje osła w pozy­tyw­nym świe­tle[36]. Bajek Ezo­po­wych nie spo­sób uło­żyć w jedną logiczną całość, ponie­waż sami boha­te­ro­wie są zmienni – raz fatalni, innym razem szla­chetni i na powrót prze­bie­gli. Z osioł­kiem postę­po­wano jed­nak kon­se­kwent­nie, w 99% gra rolę głu­piego stwo­rze­nia. „Baj­ko­pi­sa­rze i twórcy przy­po­wie­ści dali mu rolę zabawki i ofiary. (…) Do tego dodano próż­niac­two i obżar­stwo, choć trudno o stwo­rze­nie pra­co­wit­sze i mniej wybredne w poży­wie­niu, koro­nu­jąc to wszystko (…) głu­potą”[37].

Od jed­nej z bajek pocho­dzi powie­dze­nie Osioł przy lutni (łac. asi­nus ad lyram) okre­śla­jące kogoś „gru­bo­skór­nego, tępego, nie odczu­wa­ją­cego, nie rozu­mie­ją­cego piękna”[38]. Praw­do­po­dob­nie to powie­dze­nie ma swoje korze­nie w „chry­pli­wym gło­sie” zwie­rzę­cia. „Czę­sty w sztuce śre­dnio­wiecz­nej motyw osła gra­ją­cego na har­fie wywiódł się z bajki, w któ­rej osioł, zna­la­zł­szy harfę, znisz­czył ją kopy­tami, gdyż nie umiał grać. W antyku wyobra­że­nia osła z lirą były ilu­stra­cją czło­wieka nie­udol­nego i nie­po­ję­tego”[39]. Stąd prze­trwały powie­dze­nia godzące w mądrość, inte­li­gen­cję czy sza­cu­nek dla kła­po­ucha. Liczne powie­dze­nia tylko potwier­dzają tę tezę: „Ty ośle dar­da­nel­ski”- dar­da­nel­ski, czyli: „koronny, kwa­dra­towy, do czwar­tej potęgi, paten­to­wany, skoń­czony, wie­rutny, zabity, wielki głu­piec”[40]. Ze sta­ro­żyt­no­ści także pocho­dzi powie­dze­nie: „Wielu jest dwu­no­gich osłów”[41]. Za źró­dło tych słów uznaje się kome­dię rzym­ską, a jej motto niczym echo prze­trwało do naszych cza­sów, mimo że mało kto zdaje sobie sprawę ze źró­dła tego powie­dze­nia. O tym, że kła­po­uchy są sym­bo­lem głup­ców, może też świad­czyć słynna ripo­sta Sokra­tesa. Pytano go mia­no­wi­cie, czy ma on zamiar wdać się w dys­putę z bez­czel­nym mło­dzień­cem. Mędrzec odpo­wie­dział: „A gdyby kop­nął mnie osioł – czy miał­bym mu odpła­cać kop­nię­ciem?”[42].

Osioł był także syno­ni­mem ludzi pro­stych, bied­nych i nie­do­uczo­nych: „Osioł zapro­szony na wesele powi­nien przy­nieść albo wody albo drew”[43]. To powie­dze­nie fran­cu­skie pod­kre­śla, że bied­nych zapra­sza się tylko dla jakiejś usługi. Inny cytat to potwier­dza: „Dziki osioł na pustyni jest żerem dla lwów, a biedni są łupem dla boga­tego” (Syr 13,19). Jak prze­ko­nuje Kopa­liń­ski, coraz bar­dziej popu­larne stało się przy­rów­na­nie tego zwie­rzę­cia do wyzy­ski­wa­nych i pogar­dza­nych pod­da­nych. Za pomocą osła nakre­ślano, a cza­sem i wyśmie­wano, ludzi i ich nie­do­sko­na­ło­ści[44].

Ano­ni­mowe, ale jakże popu­larne powie­dze­nie prze­ko­nuje, że: „kobieta jest jak lilia: sub­telny nie ośmieli się jej dotknąć – ale przyj­dzie osioł i ją zażre”[45]. Jeżeli cho­dzi o rela­cje damsko-męskie, ist­nieje także inne nie­wdzięczne powie­dze­nie o oślicy, któ­rego źró­dłem jest mito­lo­gia grecka. Opi­su­jąc zaka­marki Hadesu, Pau­za­niasz kre­śli nastę­pu­jący obraz: „Dalej sie­dzi męż­czy­zna. Jest to, jak głosi napis – Oknos[46]. Splata on sznur, a przy nim sie­dzi oślica, która natych­miast zjada uple­cioną część sznura. Mówią, że ów był czło­wie­kiem pra­co­wi­tym, lecz miał tak roz­rzutną żonę, iż cokol­wiek zgro­ma­dził dzięki swej pracy, ta wnet ją roz­trwo­niła”[47].

W powszech­nej opi­nii osioł staje przed oczami także jako „nie­zgraba”. Wła­śnie warunki fizyczne osła stały się pod­stawą nowego powie­dze­nia, które w teraź­niej­szych cza­sach już wyszło z uży­cia, ale w sta­ro­żyt­no­ści zastę­po­wało nasze dzi­siej­sze „na święte nigdy”, czy „jak mi kak­tus na dłoni wyro­śnie”. Mowa o powie­dze­niu: „Kiedy osioł wej­dzie na dach.” (z łac.: Cum asi­nus in tegu­lis ascen­de­rit.)[48] Jak prze­ko­nuje Kopa­liń­ski, jest to wyra­że­nie rabi­ni­styczne („kiedy osioł wej­dzie na szczyt dra­biny”), chęt­nie prze­jęte i nie­znacz­nie zmo­dy­fi­ko­wane przez Rzy­mian[49]. Jesz­cze inny ter­min oślego pocho­dze­nia nie jest obcy począt­ku­ją­cym nar­cia­rzom. Odsyła się ich bowiem na ośle łączki, gdzie uczą się tegoż sportu w dzie­cin­nie łatwych warun­kach. „To pokryte śnie­giem zbo­cze wzgó­rza o łagod­nym spadku, na któ­rym ćwi­czą począt­ku­jący nar­cia­rze, zwłasz­cza dzieci”[50].

Nie­któ­rzy uwa­żali osła za zwie­rzę prze­wrotne, jak cho­ciażby Pla­ton, czy jako naj­nędz­niej­sze ze stwo­rzeń (Minu­cius Felix)[51]. Może dla­tego osio­łek od wie­ków koja­rzy się dobit­nie z upo­ko­rze­niem. Nie­wierne żony za zdrady mał­żeń­skie były sadzane na ośle i obwo­żone po mie­ście[52]. Gor­sza jed­nak była kara prze­wi­dziana dla tych, któ­rzy uzur­po­wali sobie tron Pio­trowy. Cała pro­ce­dura zosta­nie opi­sana na pod­sta­wie histo­rii anty­pa­pieża Jana XVI. Jak go uka­rano? „Ośle­piono, następ­nie odcięto mu nos, język, wargi, uszy i ręce. Tak oszpe­co­nego obwo­żono uli­cami Rzymu na ośle twa­rzą do ogona”[53]. Znacz­nie łagod­niej obcho­dzono się z nie­sfor­nymi uczniami. Sadzano ich w tzw. oślich ław­kach (scam­num asi­no­rum). W daw­nej Pol­sce srogi nauczy­ciel nie poprze­sta­wał jed­nak tylko na ulo­ko­wa­niu ucznia w nie­zbyt chwa­leb­nym miej­scu, ale dobit­niej zawsty­dzał pod­opiecz­nego, docze­pia­jąc mu ośle uszy, zaś grzeczni ucznio­wie wołali: „asi­nus asi­no­rum, in secula saecu­lo­rum (osioł nad osłami, na wieki wie­ków)”[54]. Ta prak­tyka miała zapewne na celu zawsty­dze­nie leni­wych uczniów i tym samym zmo­bi­li­zo­wa­nie ich do pracy. Osioł na dobre zado­mo­wił się w ter­mi­no­lo­gii szkol­nej. Nauczy­ciele, zwłasz­cza ci od języka pol­skiego, są prze­ciw­ni­kami zastę­po­wa­nia lek­tur ich opra­co­wa­niami. I wła­śnie taki „ezel­bryk” (pons asi­no­rum) jest czę­sto przez nich zaka­zy­wany, nawet pod karą oceny nie­do­sta­tecz­nej. W histo­rii okre­ślano go: „klucz, ksią­żeczka zawie­ra­jąca skrót lek­tury szkol­nej, roz­wią­za­nia zadań mate­ma­tycz­nych, daw­niej zaś były to tłu­ma­cze­nia utwo­rów kla­sycz­nych, zada­wa­nych w szko­łach”[55].

Kara „w skó­rze osła”? Kla­syczna opo­wieść Apu­le­ju­sza pt. Meta­mor­fozy albo złoty osioł to pierw­szy utwór poka­zu­jący prze­mianę boha­tera w osła. Ta meta­mor­foza pozwo­liła oso­bie doj­rzeć do przy­szło­ści, do życia. Jak prze­ko­nuje wybitny kry­tyk lite­racki, Made­le­ine Doran, z tego pomy­słu sko­rzy­stał sam Wil­liam Sha­ke­speare w sztuce zaty­tu­ło­wa­nej Sen nocy let­niej[56]. Sam paja­cyk Pino­kio naj­pierw musiał stać się osioł­kiem, aby speł­nić swoje marze­nie — prze­mie­nić się w chłopca[57].

Szara rze­czy­wi­stość

  1. Osioł na prze­strzeni wieków

Naj­więk­szy zarzut jaki się sły­szy, to że jest głu­pio uparty, zacięty, leniwy. Na Wscho­dzie wciąż spo­tyka się obju­czone osiołki i ich wła­ści­cieli, któ­rzy wrza­skiem i uliczną łaciną popę­dzają zwie­rzę. A on jakby nic sobie z tego nie robi, na złość stoi i ryczy! To zbyt uprosz­czona inter­pre­ta­cja jego zacho­wa­nia. Jak mówią ci, któ­rzy współ­pra­cują z nim na co dzień: „Jego upór wynika z cha­rak­teru, pra­wego cha­rak­teru, dodajmy. To, że cza­sem się zapiera, wynika nie z jego głu­poty, ale wła­śnie ze zdol­no­ści prze­wi­dy­wa­nia.(…). Jest to inte­li­gentne, posia­da­jące dobrą pamięć zwie­rzę”[58]. Ponadto prze­ła­do­wany osio­łek mani­fe­stuje swój sprze­ciw, który jest odbie­rany jako nie­uza­sad­niony upór, a on po pro­stu nie da sobie zro­bić krzywdy[59].

Histo­ria poka­zuje, że osły były i są wyko­rzy­sty­wane w wielu dzie­dzi­nach życia. Udo­mo­wione 6000 lat temu[60]. Poma­gają czło­wie­kowi w kopal­niach, ponie­waż są harde, mocne i odporne na cho­roby[61]. „Per­so­wie i Grecy uży­wali ich do cią­gnię­cia tabo­rów woj­sko­wych. Pozo­sta­wione w obo­zie osły z tabo­rów napeł­niały swym wrza­skiem oko­licę, dzięki czemu nie­przy­ja­ciel nie spo­strze­gał, że woj­sko nocą uszło z pola walki”[62].

W sta­ro­żyt­no­ści ze zmie­lo­nych oślich kopyt spo­rzą­dzano róż­nego typu medy­ka­menty. Picie moczu osła uzdra­wiało nerki, zaś jego odchody przy­kła­dane do rany zapo­bie­gały krwa­wie­niu. Podobno kon­ku­bina Nerona kąpała się w oślim mleku – sta­ro­żytne prze­kazy twier­dzą, że dosko­nale wybie­lało skórę[63].

Ośle mleko zawiera wię­cej cukru i białka niż kro­wie, dla­tego było bar­dzo cenione jako śro­dek odżyw­czy dla nie­mow­ląt oraz cho­rych. Mięso osłów nadal jest spo­ży­wane w Chi­nach i na Środ­ko­wym Wscho­dzie, a ich skórę nie­gdyś wyko­rzy­sty­wano do pro­duk­cji per­ga­minu[64].

„Idziemy na bur­rito”- mówią do sie­bie głodni fani orien­tal­nego menu. Dla nie­wta­jem­ni­czo­nych powiem, że to „tor­tilla z mąki pszen­nej nadzie­wana ostro przy­pra­wioną mie­sza­niną woło­winy, sera i fasoli. Nazwa pocho­dzi z języka hisz­pań­skiego i jest to zdrob­nie­nie od burro – osioł”[65].

  1. Osioł współczesny

Niby tech­no­lo­gia zastą­piła siły pocią­gowe osła… a jed­nak wciąż jest potrzebny. Na nie­co­dzienny pomysł oszczę­dza­nia wpa­dły wła­dze Tre­viso koło Wene­cji. Zamiast pła­cić kro­cie za wyna­jem maszyn koszą­cych trawę rosnącą wzdłuż szosy wjaz­do­wej do mia­sta – zaku­piły sześć osioł­ków. Ten „eko­lo­giczny eks­pe­ry­ment” kosz­to­wał zale­d­wie 2000 euro. Osiołki żywią się same, pra­cu­jąc w zastęp­stwie kosia­rek. Jak obie­cał pomy­sło­dawca „osło-kosiarek”, służby porząd­kowe dbają o to, aby zwie­rzęta były bez­pieczne i nie wyszły naprze­ciw nad­jeż­dża­ją­cym pojaz­dom[66]. Jak widać zamiast węża w kie­szeni, warto mieć osła na zapleczu.

Kła­po­uchy mają wyjąt­kowe pre­dys­po­zy­cje do uspo­ka­ja­nia innych zwie­rząt. Są cen­nym nabyt­kiem w stajni, jako towa­rzy­sze koni, ponie­waż pozy­tyw­nie wpły­wają na ich psy­chikę, np. uspo­ka­jają je pod­czas burzy[67]. Mają także zba­wienny wpływ na chore dzieci. Na Zacho­dzie Europy asi­no­te­ra­pia jest bar­dzo popu­larna, w Pol­sce znacz­nie mniej niż u naszych sąsia­dów. Metodę tę sto­suje się w lecze­niu dzieci z dys­funk­cją wzroku, ADHD czy wadami gene­tycz­nymi, np. zespo­łem Downa[68].

Poniżej ja i relaks z kłapouchym terapeutą z Lubachowa.

MP

 

 

 

 

 

Osioł w poli­tyce? Jak się oka­zuje, motyw kła­po­ucha wyko­rzy­stały skraj­nie różne pod wzglę­dem pro­wa­dzo­nych dzia­łań poli­tycz­nych kraje, jakim są: USA i Kur­dy­stan. Patia Demo­kra­tyczna USA ma w swoim emble­ma­cie osła. Demo­kraci uwa­żali osła za zwie­rzę skromne, mądre, odważne i kocha­jące. Wła­śnie na te cechy powo­łują się dzi­siejsi człon­ko­wie tej par­tii, dum­nie prze­ciw­sta­wia­jąc osiołka sym­bo­lowi Repu­bli­ka­nów, jakim jest słoń[69]. Młod­sza, bo powstała w 2005 roku „Par­tia osłów Kur­dy­stanu” dopiero pra­cuje na swoją renomę. Zało­żył ją w Pół­noc­nym Iraku eme­ry­to­wany pra­cow­nik służby cywil­nej: „Omar Kalul (…) chce, aby ugru­po­wa­nie brało przy­kład z osłów, które nikogo nie zabi­jają, uczą się na wła­snych błę­dach i ciężko pra­cują, nie otrzy­mu­jąc niczego w nagrodę. Par­tia ma wła­sny sztan­dar, na któ­rym wid­nieje szary osioł i pod­kowa”[70].

  1. Kul­tu­ralny bohater

Nowo­cze­sna bajka, dzie­ciń­stwo i osioł… Pierw­sze sko­ja­rze­nie? Sym­pa­tię dzieci na całym świe­cie zdo­był Kła­po­uchy, melan­cho­lijny osio­łek wykre­owany przez A. Milne w książce „Kubuś Pucha­tek”. „Poczciwy Bury Osioł Kła­po­uchy stał sobie samot­nie w zaro­ślach ostu na skraju Lasu z łbem zwie­szo­nym ku ziemi i roz­my­ślał o spra­wach tego świata. Od czasu do czasu smęt­nie zapy­ty­wał sie­bie samego, Dla­czego?, to znowu, Na co i po co?, a cza­sem znów myślał O tyle, o ile[71].

Milne wyróż­nił Osła Kła­po­uchego, skon­tra­sto­wał z roz­ba­wio­nymi boha­te­rami… Jego kwe­stie są nasy­cone myślami… tro­ską o przy­szłość. Jako jedyny miesz­ka­niec Stu­mi­lo­wego Lasu nie jest bez­tro­ski i naiwny.

Orwell w „Fol­warku Zwie­rzę­cym” powo­łał do życia postać Ben­ja­mina, która rów­nież pre­ten­duje do miana samot­nika. Jako jeden z nie­wielu boha­te­rów potrafi czy­tać oraz rozu­mieć rze­czy­wi­stość”. Orwell pod­kre­śla, że osioł ma swoje zda­nie, że zacho­wuje się ina­czej niż reszta zwie­rząt, prze­wyż­sza je swoją mądro­ścią, doświad­cze­niem życio­wym. Ma także wyraź­nie zaak­cen­to­wany cha­rak­ter, oso­bo­wość, zarówno wady, jak i zalety. Zmie­nia się na kar­tach książki, ewo­lu­uje, uosa­bia pewne postawy życiowe.[72]

Idiota Dosto­jew­skiego to już „bajka” dla doro­słych. W roli tytu­ło­wej wystę­puje mło­dzie­niec – Książę Mysz­kin. Swoje uzna­nie dla osła Dosto­jew­ski wło­żył w usta eks­cen­trycz­nego boha­tera: „W Szwaj­ca­rii zbu­dził mię krzyk osła na rynku miej­skim. Osioł okrop­nie mię zdzi­wił i dla­tego nie­zwy­kle mi się spodo­bał, a jed­no­cze­śnie w gło­wie mojej wszystko jakby się roz­ja­śniło (…). Od tego czasu strasz­nie lubię osły. Mam do nich nawet dziwną sym­pa­tię. Zaczą­łem o nie wypy­ty­wać, gdyż przed­tem ich nie widy­wa­łem, i natych­miast powzią­łem prze­ko­na­nie, że to nie­by­wale poży­teczne zwie­rzę, pra­co­wite, silne, cier­pliwe, tanie, wytrzy­małe i dzięki temu osłu cała Szwaj­ca­ria zaczęła mi się nagle podo­bać, tak iż prze­szedł dotych­cza­sowy smu­tek. (…) Osłów jestem gotów bro­nić, osioł to dobry i poży­teczny czło­wiek”[73]. W powie­ści postać głów­nego boha­tera, osoba bar­dzo inte­li­gentna, nie­do­ce­niona i dobra, została zesta­wiona z pogar­dza­nym osłem. Idiota – tak mówi się o tym zwie­rzę­ciu, ale i o ludziach, któ­rzy ze szcze­rego serca zbyt wiele dają innym.

  1. Osio­łek ze ”Shreka” — novum wśród osłów

Ostat­nio w świe­cie kul­tury zawi­tał osioł, boha­ter filmu Shrek, który… jest kre­acją swo­jej epoki. Roze­śmiany, roz­ga­dany, istny copyw­ri­ter – rzuca dow­cip­nymi slo­ga­nami na lewo i prawo. Sym­pa­tyczny osioł o psiej apa­ry­cji zauro­czył rze­sze kino­ma­nów. Gdy wypo­wie­dział pierw­szą kwe­stię, wia­domo było, że zrobi rema­nent wśród bajek i baśni. Roz­prawi się z czar­nym PR-em jaki przy­pięto do sym­bolu osła na prze­strzeni wieków.

Mimo że jest to film ani­mo­wany, a jego boha­te­ro­wie żyją w pamięci kom­pu­tera, ta histo­ria bar­dziej bawOsiolek_shreki doro­słych, liczne alu­zje są dla nich bar­dziej czy­telne. Opo­wieść z pozoru jest bajką dla dzieci, tak naprawdę ma dru­gie dno inter­pre­ta­cji… „Pierw­sza war­stwa to zwy­kła ani­mo­wana opo­wiastka o baśnio­wych stwo­rach, zakoń­czona obo­wiąz­ko­wym happy endem. Kolejne war­stwy to esej o tole­ran­cji, mani­fest femi­ni­styczny (…), wie­lo­pię­trowy pastisz kul­tury maso­wej (…), post­mo­der­ni­styczna kpina ze ste­reo­ty­pów”[74] – zauważa Joanna Olech z Tygo­dnika Powszech­nego. Należy jed­nak z całą sta­now­czo­ścią zazna­czyć, że w pra­wie każ­dej jego sce­nie obecny jest Osio­łek. Jak twier­dzi dzien­ni­karka Tygo­dnika Powszech­nego, to zwy­kły, szary osioł oka­zał się ikoną Dobra[75], a nie inni, przy­stojni boha­te­ro­wie. To on jest bar­dzo ważną posta­cią tego filmu. Nie jest w nich posta­cią pierw­szo­pla­nową, jest dodat­kiem do roz­gry­wa­ją­cej się akcji, ale ten „doda­tek” nadaje barw poszcze­gól­nym sce­nom. Bała­gan, jaki zaist­niał w prze­biegu akcji, także zmien­ność postaw boha­te­rów, są prze­ciw­sta­wione osioł­kowi, który zawsze mówi prawdę i nie pod­daje się nastro­jom chwili.

 

Kła­po­uch swoją postawą i rolą, jaką nadali mu auto­rzy filmu, zabija ste­reo­typy. Dobro w tym fil­mie ubrane jest w brzyd­kie szaty, zło i pustka życia para­dują w pięk­nych, ele­ganc­kich stro­jach. Obna­żyć te dwie prawdy pomaga wła­śnie osio­łek. U dłu­go­uchego boha­tera ośli upór staje się kon­se­kwen­cją, a wygląd nie­zgrab­nego zwie­rzaka i jego przy­ja­ciół — pre­tek­stem do zada­wa­nia pytań o wnę­trze każ­dego czło­wieka. Sym­bo­lem patrze­nia w głąb czło­wieka, w jego war­tość staje się cebula, która ma war­stwy, każdy z nas też ma war­stwy. Szary osioł, ryczący, wierz­ga­jący, nie­po­korny też. Film Shrek ponie­kąd roz­pra­wił się z modą na powierz­chow­ność, zachę­ca­jąc do wko­py­wa­nia się w głę­bię oso­bo­wo­ści. Nikt prze­cież nie nosi całej swo­jej osoby na zewnątrz, do czego pró­buje prze­ko­ny­wać pop-kultura. Osioł uosa­bia cechy, wybiera z ota­cza­ją­cej rze­czy­wi­sto­ści to, co jest praw­dziwe, dobre, pewne… co niezawodne.

*  * *

Kusi, aby być dum­nym i kolo­ro­wym jak paw, by ryczeć jak lew… Ale być sza­rym jak osioł? Dzi­siaj to nie jest popu­larne… Kul­tura i reli­gia zapa­mię­tały osła jako spe­cja­li­stę od zadań żmud­nych, mono­ton­nych, powta­rzal­nych. Niedocenianych…

„Było to daleko stąd na pew­nej far­mie. Któ­re­goś dnia osioł far­mera wpadł do głę­bo­kiej studni. Zwie­rzę krzy­czało żało­śnie godzi­nami, pod­czas gdy far­mer zasta­na­wiał się, co zro­bić. W końcu far­mer zde­cy­do­wał. Zwie­rzę było stare, a stud­nię i tak trzeba było zasy­pać. Nie warto było wycią­gać z niej osła. Zwo­łał wszyst­kich swo­ich sąsia­dów do pomocy. Wzięli łopaty i zaczęli zasy­py­wać stud­nię śmie­ciami i zie­mią. Z początku osioł zorien­to­wał się, co się dzieje i zaczął krzy­czeć prze­ra­żony. Nagle, ku zdu­mie­niu wszyst­kich, osioł uspo­koił się. Kilka łopat póź­niej far­mer zaj­rzał do studni. Zdu­miał się tym, co zoba­czył. Za każ­dym razem, gdy kolejna por­cja śmieci spa­dała na ośli grzbiet, otrzą­snął się i wspi­nał o krok ku górze. W miarę, jak sąsie­dzi far­mera sypali śmieci i zie­mię na zwie­rzę, ono otrze­py­wało się i wspi­nało o kolejny krok. Nie­ba­wem wszy­scy ze zdu­mie­niem zoba­czyli, jak osioł prze­ska­kuje kra­wędź studni i szczę­śliwy oddala się truch­tem! Życie będzie zasy­py­wać cię śmie­ciami, każ­dym rodza­jem bru­dów. Spo­sób, aby wydo­stać się z dołka, to otrzą­snąć się i zro­bić krok w górę. Każdy z naszych kło­po­tów to jeden sto­pień ku wol­no­ści”[76].

Od 2014 roku działam, wspieram Polskie Stowarzyszenie Hodowców Osłów Na Rzecz Rozwoju Hodowli i Onoterapii.
Zapraszam: www.psho.pl.

Osiołek P.Slupskich

 

 

 

 

 

 

 

Uśmiechnięty osiołek z hodowli Państwa Słupskich, Lubachów.

Monika Ponia­tow­ska — absol­wentka Insty­tutu Edu­ka­cji Medial­nej i Dzien­ni­kar­stwa UKSW w War­sza­wie. Pra­cuje w branży PR/marketing, w weekendy można jej posłuchać w radiu. Kolek­cjo­nuje bibe­loty osłów i osioł­ków — jej zbiór liczy ponad 700 oka­zów.

Arty­kuł powstał na pod­sta­wie pracy pisa­nej pod kie­run­kiem ks. dra Krzysz­tofa Mar­cyń­skiego SAC.

[1] J. Rat­zin­ger, Moje życie. Wspo­mnie­nia z lat 1927–1977, Czę­sto­chowa 2005, s. 142.

[2] A. Pat, Ency­klo­pe­dia Biblii, War­szawa 1997, s. 162.

[3] W. Hof­fsum­mer, Lek­sy­kon daw­nych i nowych sym­boli, Kielce 2001, s. 69.

[4] Fizjo­log, War­szawa 2003, s. 67.

[5] S. Kobie­lus, Bestia­rium chrze­ści­jań­skie, War­szawa 2002, s. 243.

[6] Apo­kryfy Nowego Testa­mentu. Ewan­ge­lie Apo­kry­ficzne, red. M. Sta­ro­wiey­ski, Kra­ków 2003, s. 213.

[7] Tamże, s. 282.

[8] Tamże, s. 310.

[9] W. Schmid­kunz, Dzie­ciątko Jezus w legen­dach, War­szawa 2005, s. 57.

[10] Por. L. Ryken, J. C. Wil­hoit, Słow­nik sym­bo­liki biblij­nej, War­szawa 2004, s. 659.

[11] Por. S. Kobie­lus, Bestia­rium…, dz. cyt., s. 241.

[12] Por. D. Forest­ner, Świat sym­boli chrze­ści­jań­skich, War­szawa 2001, s. 286.

[13] Ory­ge­nes, Komen­tarz do Ewan­ge­lii według Mate­usza, red. A. Bon­dura, Kra­ków 1998, s. 300.

[14] Tamże.

[15] Tamże, s. 301.

[16] Tamże, s. 300.

[17] S. Kobie­lus, Bestia­rium…, dz. cyt., s. 241.

[18] J. Twar­dow­ski, Nie tylko o jeżach, War­szawa 2000, s. 40.

[19] Tamże, s. 39.

[20] J. Twar­dow­ski, Ele­men­tarz Księ­dza Twar­dow­skiego, Kra­ków 2001, s. 194.

[21] Por. W. Kopa­liń­ski, Słow­nik sym­boli, War­szawa 1990, s. 289.

[22] H. Sewe­ry­niak, Świa­dec­two i sens, Płock 2001, s. 306.

[23] J. le Goff, Święty Fran­ci­szek z Asyżu, War­szawa 2001, s. 68.

[24] S. Musiał, Dwa­na­ście koszy ułom­ków, Kra­ków 2002, s. 157.

[25] J. Twar­dow­ski, Nie tylko o jeżach, War­szawa 2000, s. 86.

[26] J. le Goff, Święty Fran­ci­szek z Asyżu, dz. cyt., s. 68.

[27] C. Nie­zgoda, Cudo­twórca z Padwy. Żywoty św. Anto­niego, Kra­ków 1995, s. 85.

[28] J. L. Soria, Escriva, mistrz dobrego humoru, Ząbki 2002, s. 71.

[29] A.V. de Prada, Zało­ży­ciel Opus Dei. Życie Jose­ma­rii Escrivy, Kra­ków 2002, s. 385.

[30] J. M. Escriva, Droga Bruzda Kuź­nia, Poznań 1997, s. 68.

[31] A. Pron­zato, Wie­rzyć, kochać, żyć nadzieją, Kra­ków 2004, s. 95.

[32] W. Kopa­liń­ski, Kot w worku, czyli z dzie­jów pojęć i rze­czy, War­szawa 2004, s. 40.

[33] J. Paran­dow­ski, Mito­lo­gia, Lon­dyn 1992, s. 69.

[34] To dzięki Fedru­sowi bajki stwo­rzone przez Ezopa oca­lały. Grecką prozę, jaką sto­so­wał sta­ro­żytny pisarz, zastą­pił łaciń­skim wier­szem i w tej postaci prze­trwały do dzi­siaj. Ezop i Fedrus stali się inspi­ra­cją dla tłu­ma­czeń i mody­fi­ka­cji tek­stu przez takie oso­bo­wo­ści kul­tury, jak np. La Fontaine‘a, Igna­cego Kra­sic­kiego czy Cze­sława Jaroszyńskiego.

[35] „Bajka jako forma wypo­wie­dzi mająca sens ale­go­ryczny swo­imi korze­niami sięga naj­daw­niej­szych cza­sów (…). Na prze­strzeni wie­ków wielu auto­rów, się­ga­jąc do tych bajek, uwy­dat­niło – w zależ­no­ści od gustu epoki czy też wła­snych upodo­bań – jakiś nowy ich aspekt. W ten spo­sób powstało wiele róż­nych wer­sji tej samej bajki.” Cyt. za: C. Jaro­szyń­ski, Bajki Ezo­powe, War­szawa 2001, s. 78.

[36] G. Kent, Bajki Ezopa, War­szawa, 1998, s. 127.

[37] W. Kopa­liń­ski, Słow­nik mitów i tra­dy­cji kul­tury, War­szawa 2003, s. 893.

[38] Tamże, s. 894

[39] S. Kobie­lus, Bestia­rium…, dz. cyt., s. 239.

[40] W. Kopa­liń­ski, Słow­nik mitów…, dz. cyt., s. 894.

[41] Plaut, Teren­cjusz, cyt. za: W. Kopa­liń­ski, Słow­nik sym­boli, dz. cyt., s. 291.

[42] W. Kopa­liń­ski, Słow­nik sym­boli, dz. cyt., s. 290.

[43] Patrz W. Kopa­liń­ski, Słow­nik sym­boli, dz. cyt., s. 290.

[44] Tamże.

[45] www.aforyzmy.uzania.net. (nie ma takiej strony dziś – Kamil)

[46] Oknos (tj. opie­sza­łość) – postać ale­go­ryczna, sym­bol nie koń­czą­cego się zaję­cia. Cyt. za: Pau­za­niasz, U stóp boga Apol­lona, Wro­cław 1989, X, s. 29.

[47] Pau­za­niasz, U stóp …, dz. cyt. 29–31.

[48] W. Kopa­liń­ski, Słow­nik sym­boli, dz. cyt., s. 893

[49] Tamże, s. 893.

[50] Tamże, s. 894

[51] Por. L. Ryken, J. C. Wil­hoit, Słow­nik sym­bo­liki biblij­nej, dz. cyt., s. 658.

[52] W. Kopa­liń­ski, Kot w worku…, dz. cyt., s. 40.

[53] K. Dopie­rała, Księga papieży, War­szawa, 1996, s. 126.

[54] W. Kopa­liń­ski, Słow­nik mitów…, dz. cyt., s. 894.

[55] W. Kopa­liń­ski, Słow­nik sym­boli, dz. cyt., s. 290.

[56] Por. W. Sha­ke­speare, Sen nocy let­niej, Kra­ków 2000, s. 130.

[57] C. Col­ldi, Pino­kio, War­szawa 1990.

[58] A. Hle­bo­wicz, M. Tar­gow­ski, Jaki, ptaki i kociaki, Gdańsk 2005, s. 124.

[59] M. A. Wasi­lew­ski, Nie taki osioł głupi, w: ”Koń Pol­ski”, nr 235, gru­dzień (2003), s. 19.

[60] Tamże, s. 16.

[61] A. Hle­bo­wicz, M. Tar­gow­ski, Jaki…, dz. cyt., s. 124.

[62] Tamże, s. 40.

[63] S. Kobie­lus, Bestia­rium chrze­ści­jań­skie, War­szawa 2002, s. 240.

[64] Por. H. Komo­siń­ska, E. Pod­sia­dło, Ssaki kopytne. Prze­wod­nik, War­szawa 2002, s. 58.

[65] http://www.slownik-online.pl/kopalinski/013F1A4CCCC548FDC12565D800541AA8.php

[66] http://rmffm.com/fakty/?id=76397

[67] A. Hle­bo­wicz, M. Tar­gow­ski, Jaki.., dz. cyt., s. 125

[68] Jest to tera­pia dla dzieci nie­peł­no­spraw­nych psy­chicz­nie bądź ruchowo, pole­ga­jąca na kon­tak­cie ze zwie­rzę­ciem, w tym przy­padku z osłem. W Pol­sce nazy­wana jest ono­te­ra­pią. http://pl.wikipedia.org/wiki/Onoterapia

[69] www.democrats.org/a/2005/06/history_of_the.php

[70] http://www.bbc.co.uk/polish/ciekawostki/story/2005/09/050930_donkey.shtml

[71] A. A. Milne, Kubuś Pucha­tek, War­szawa 1988, s. 39.

[72] Por. G. Orwell, Fol­wark Zwie­rzęcy, War­szawa 1995.

[73] F. Dosto­jew­ski, Idiota, War­szawa 1961, s. 65.

[74] J. Olech, Opo­wiem wam bajkę…, „Tygo­dnik Powszechny” (26 sierp­nia 2001), s. 17.

[75] Tamże.

[76] Opo­wia­da­nie ano­ni­mowe, zasłyszane.

 

0 komentarzy

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*