Syrenka – o tym jak nam herb piękniał

Syrenka – o tym jak nam herb piękniał

Syrenka — o tym jak nam herb piękniał

O tym, jak pięk­niał nasz syreni herb oraz jak bar­dzo uosa­bia War­szawę, dowie­dzia­łam się w Czy­telni Var­sa­viana na ul. Koszykowej.

Syrenka — panna z rybim ogonem…

Dawno, dawno temu, zanim Syrena tra­fiła do herbu War­szawy, miesz­kała w wodach potoku pły­ną­cego nie­opo­dal Rynku Sta­rego Miasta…

Jak głosi legenda, dwie sio­stry – pół-kobiety, pół-ryby – przy­pły­nęły z Atlan­tyku nad Bał­tyk. Jedna z nich, urze­czona ska­łami duń­skich cie­śnin, posta­no­wiła pozo­stać w por­cie Kopen­hagi. Nasza war­szaw­ska Syrenka dopły­nęła do Gdań­ska, po czym Wisłą sunęła przed sie­bie. Długa droga bar­dzo ją zmę­czyła, toteż posta­no­wiła odpo­cząć… Los chciał, że wybrała wła­śnie oko­lice dzi­siej­szego Sta­rego Mia­sta. I tu już została, urze­czona kli­ma­tem oko­licy zamiesz­kała w krysz­ta­łowo czy­stym strumyczku.

Podobno gdy tylko zaszło słońce, nad War­szawą roz­le­gał się śpiew, tak piękny… porów­ny­wany do deli­kat­nych dzwo­necz­ków, do pta­sich treli. Pewien kupiec zauro­czony tym dźwię­kiem od razu zoba­czył w Syre­nie czy­sty zysk. Wraz ze zna­jo­mymi posta­no­wił ją uwię­zić i uczy­nić atrak­cją jar­mar­ków. Przy­go­to­wał sprytną zasadzkę, po czym zamknął ją w drew­nia­nej szo­pie. Na straży posta­wił mło­dego parobka, Staszka. Mło­dzie­niec urze­czony uro­kiem panny wod­nej uli­to­wał się nad jej losem i posta­no­wił ją jed­nak wyswobodzić.

Syrena ska­cząc na ogo­nie, dostała się do Wisły… Legenda w tym momen­cie nabiera tempa, ponie­waż nagle pazerny kupiec wsz­czyna pogoń za piękną ucie­ki­nierką. Podobno lud­ność War­szawy wsta­wiła się za syreną i pomo­gła jej skryć się w wodach Wisły…

Syrena żegna­jąc się z miesz­kań­cami War­szawy, obie­cała, że możemy zawsze liczyć na jej pomoc, że będzie nas strze­gła. Stąd nasza pro­tek­torka ma tar­czę i miecz, a także jest jedyną uzbro­joną syreną na świe­cie! Na miej­scu, gdzie Syrenka dała nura do wody, stoi jej podobizna…

Jej legen­darną urodę opi­sał Artur Opp­man. Podobno nie­ziem­ska pięk­ność urze­kała każ­dego, kto tylko na nią spoj­rzał. Miała kru­czo­czarne, dłu­gie włosy, sza­fi­rowe oczy i łabę­dzią szyję. [1]

Pięk­ność z rybim ogo­nem pobu­dza wyobraź­nię… Ale nie zawsze nasz herb był tak ponętny. Pierw­szy jego wize­ru­nek (jako kobiety) znamy z pie­częci z XV wieku. Otóż dokład­nie dnia 27 wrze­śnia 1422 Wła­dy­sław Jagiełło pod­pi­sy­wał z mistrzem zakonu krzy­żac­kiego trak­tat poko­jowy nad jezio­rem Melno. Zwy­cza­jem było, że przed­sta­wi­ciele więk­szych miast poświad­czali doku­ment… stąd znamy pier­wo­wzór naszej Syrenki. Jest to okrą­gła pie­częć z wypi­sa­nym na obwo­dzie: ”Sigil­lum Civi­ta­tis Var­so­vien­sis”. Sama postać ma ludzką głowę i ptasi tułów ze skrzy­dłami, lwim ogo­nem, nogami wołu z raci­cami. W ręku trzyma okrą­głą tar­czę i miecz, nad głową zaś wid­nieje znak krzyża. Opie­rzo­nej postaci daleko do naszej pięk­no­ści znad Wisły… Skąd taka dziwna metamorfoza?

 

Syreny znane były już w mito­lo­gii sta­ro­żyt­nej jako try­to­nidy, wod­nice… Te posta­cie sym­bo­li­zo­wały różne zja­wi­ska duchowe. Mix cech kobiety i ptaka cha­rak­te­ry­zo­wały har­pie – one uosa­biały wichry pory­wa­jące ludzi. Z cza­sem zapo­mniano o sym­bo­lice, a „ptako-kobieta” pozo­stała jako ele­ment dekoracyjny.

Przy­po­mniano sobie o niej w śre­dnio­wie­czu i wcze­snym rene­san­sie. We wło­skim odro­dze­niu pta­sia syl­wetka powoli zaczęła ustę­po­wać miej­sca rybiemu ogo­nowi. (Język pol­ski sta­pia w sło­wie syrena oby­dwie te posta­cie. Inne języki, choćby angiel­ski, zna już dwa ter­miny; mar-maid – pół-kobieta, pół-ryba, a siren – pół-ptak, pół-kobieta.)

Od 1791 ofi­cjal­nie już patro­nuje War­sza­wie. Pod­czas zabo­rów została usu­nięta z pie­częci miej­skich, ale war­sza­wiacy o niej pamię­tali… Syrenka była ota­czana w tym cza­sie sym­pa­tią i przy­wią­za­niem, panie nosiły biżu­te­rię z jej wize­run­kiem, jest też wple­ciona w archi­tek­turę miasta.

 

Syrenka przez ten czas miała wiele twa­rzy, posta­no­wiono roz­pi­sać kon­kurs na godło mia­sta. W 1938 zatwier­dzono pro­jekt Szczę­snego Kwarta.

„W polu czer­wo­nym syrena zwró­cona w prawo, z mie­czem wznie­sio­nym w ręce pra­wej, z tar­czą okrą­głą w lewej ręce. Barwy ciała i ogona rybiego natu­ralne, włosy złote, miecz i tar­cza złote. Nad tar­czą korona kró­lew­ska złota”.[2] W 1967 usta­lono 2 wer­sje: maje­sta­tyczną z tar­czą o baro­ko­wych zdo­bie­niach i użyt­kową, gdzie Syrena wid­nieje na czer­wo­nej tar­czy z uprosz­czo­nych linii. Wzór z 1938 nadal obowiązuje.

Ste­fan Sta­rzyń­ski chciał, aby w War­sza­wie sta­nął pomnik Syrenki. Wybrał rzeź­biarkę – Ludwikę Nit­schową. Pozo­wała jej mło­dziutka stu­dentka UW, Kry­sia Kra­hel­ska. Pomnik prze­trwał nie­tknięty przez całą wojnę… Nie­stety dziew­czyna, która dała mu swoje rysy, zgi­nęła pod­czas powsta­nia warszawskiego.

Syrena to piękna kobieta łącząca „rybi ogon i ciało… to sym­bol usy­tu­o­wa­nia mia­sta. Mia­sta żyją­cego nad rzeką, która pły­nąc do mia­sta, łączy je z sze­ro­kim świa­tem”.[3]

Monika Ponia­tow­ska

Biblio­gra­fia:

  1. Kuczyń­ski K., Herb War­szawy, War­szawa 1977.
  2. Tro­ja­now­ski W., Rodo­wód godła her­bo­wego War­szawy, War­szawa 1917.
  3. Mróz W. (Red.), Syrenka, odwieczny sym­bol War­szawy, Byd­goszcz 2001.
  4. Móraw­ski K., War­szawa. Dzieje Mia­sta, War­szawa 2003.
  5. Opp­man A., Legendy war­szaw­skie, Rze­szów 1989.
  6. Bran­dys M., Naj­dziw­niej­sze z miast, War­szawa 1972.

[1] Zob. Artur Opp­man, Legendy war­szaw­skie, Rze­szów 1989.

[2] K. Móraw­ski, War­szawa. Dzieje Mia­sta, War­szawa 2003.

[3] K. Kuczyń­ski, Herb War­szawy, War­szawa 1977.

0 komentarzy

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*